Pep Guardiola osiągnął w minioną sobotę imponujący jubileusz tysiąca meczów na ławce trenerskiej, świętując swoje 716. zwycięstwo. Poprowadził Manchester City do pewnej wygranej nad dotychczasowymi mistrzami, Liverpoolem, na własnym stadionie, co nie tylko podkreśliło jego trenerską klasę, ale także zwiastuje odrodzenie „Obywateli”, którzy ponownie liczą się w walce o tytuł Premier League.
Poprzedni sezon mógł być postrzegany jako moment pewnego zmęczenia materiału, zarówno dla Guardioli, jak i dla jego podopiecznych, obarczonych presją zdobycia czwartego z rzędu mistrzostwa Anglii. Jednak obecne rozgrywki przyniosły wyraźne odświeżenie w szeregach Manchesteru City. Przemyślana przebudowa kadry na czele z doświadczonym szkoleniowcem tchnęła w zespół nową energię i dynamizm, co zaowocowało zajęciem drugiego miejsca w tabeli, zaledwie cztery punkty za liderem.
Sam Pep Guardiola wielokrotnie podkreślał znaczenie ciągłego rozwoju i ewolucji drużyny. Po zwycięstwie nad Liverpoolem zaznaczył: “Drużyny wygrywają Premier League, gdy rozwijają się z miesiąca na miesiąc. Kiedy tak się dzieje, docierasz do końca sezonu, walcząc o tytuł. Dużo rozmawiamy i mam poczucie, że jesteśmy na tej drodze”. Jego filozofia oparta na stałym dążeniu do perfekcji wydaje się przynosić zamierzone efekty.
Wyjątkowa więź między hiszpańskim menedżerem a kibicami została podkreślona przez ich entuzjastyczny doping jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Biorąc pod uwagę 716 zwycięstw w 1000 rozegranych spotkań, śmiało można stwierdzić, że Pep Guardiola wpisał się na stałe do historii futbolu jako jeden z najwybitniejszych szkoleniowców wszech czasów. Jego umiejętność odbudowy i reinventacji zespołów, przy zachowaniu najwyższego poziomu sportowego, pozostaje bezkonkurencyjna.
Wraz z Pepem Guardiolą u steru, Manchester City wznawia marsz po siódmy w historii klubu tytuł Premier League. Otaczająca klub energia i optymizm są wręcz namacalne. Pod wodzą hiszpańskiego strategii, pogoń za sukcesem trwa w najlepsze, a jego legenda rośnie z każdym kolejnym osiągniętym kamieniem milowym, budząc respekt u rywali i ekscytację wśród fanów.
