Enzo Maresca, menadżer Chelsea, potwierdził, że Raheem Sterling i Axel Disasi nadal są częścią „grupy atomowej”, trenując oddzielnie od pierwszej drużyny przez bliżej nieokreślony czas. Obaj piłkarze nie zdołali odejść ze Stamford Bridge przed zamknięciem okna transferowego, a niewykorzystana przez nich szansa na zmianę barw klubowych ma teraz swoje konsekwencje.
Od początku sezonu żadne z nazwisk Sterlinga ani Disasiego nie pojawiło się w planach treningowych pierwszej drużyny. Piłkarze ćwiczą na innym boisku, o innych porach, korzystając również z osobnych obiektów, w tym siłowni i szatni. Takie rozwiązanie stosowane jest od momentu, gdy stało się jasne, że obaj nie znajdą klubu przed końcem letniego mercato, a ich przyszłość na Stamford Bridge stała pod dużym znakiem zapytania.
Sam Maresca podkreślił, że choć Sterling i Disasi formalnie wciąż należą do kadry Chelsea, obecne rozwiązanie pozostanie niezmienione w najbliższej przyszłości. Decyzja menadżera oznacza, że losy Anglika i Francuza w londyńskim klubie wciąż są niepewne, a ich rola w zespole pozostaje marginalna.
Sytuacja ta nabiera szczególnego znaczenia w kontekście zbliżającego się ligowego starcia z Brentford. Chelsea zmierzy się z sąsiadem zza miedzy już w ten weekend, a rozłam w grupie zawodników z pewnością nie pozostanie bez wpływu na atmosferę w zespole, który stara się budować swoją tożsamość pod wodzą nowego szkoleniowca. Fani londyńczyków z pewnością z niecierpliwością będą obserwować, jak ta sytuacja wpłynie na dalsze losy kluczowych piłkarzy minionego sezonu.
