Celtic znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak opublikowane w sobotę oświadczenie dotyczące aktywności klubu w minionym okienku transferowym wywołało powszechne oburzenie wśród kibiców i ekspertów. Klub próbował uzasadnić swoje podejście, argumentując, że „przeznaczanie ogromnych kwot pieniędzy” nie jest „zrównoważoną drogą do sukcesu”. Ta wiadomość została jednak odebrana jako wyraz oderwania od rzeczywistości i defensywna postawa, co wielu określiło mianem „katastrofy PR-owej” i próby „obrony niemożliwego”.
Było to pierwsze publiczne odniesienie się klubu do kwestii transferów od momentu zamknięcia okienka, a jego celem było uspokojenie nastrojów fanów niezadowolonych z postrzeganego braku ambicji na rynku. Zamiast tego, oświadczenie pogłębiło podziały. Kibice i komentatorzy zarzucają klubowi, że nie odniósł się do sedna problemu – czyli widocznego braku inwestycji w celu wzmocnienia składu i zwiększenia konkurencyjności zarówno na krajowym podwórku, jak i w Europie.
Frustrację kibiców Celtic wyraźnie pokazali podczas niedawnego meczu z Livingston, wywieszając transparenty podkreślające ich niezadowolenie. Zapewnienia klubu o traktowaniu opinii fanów „z najwyższą powagą” i gotowości do „ciągłego uczenia się” nie przyniosły ukojenia rosnącemu gniewowi. Wręcz przeciwnie, zostały zinterpretowane jako próba zrzucenia odpowiedzialności lub bagatelizowania uzasadnionych obaw.
Dla klubu o renomie i ambicjach Celticu, sposób, w jaki poradzono sobie z tą sytuacją, poddaje w wątpliwość skuteczność strategii komunikacyjnej i procesów decyzyjnych. Kibice oczekują przejrzystości, ambicji i jasnej wizji przyszłości – nic z tych rzeczy nie zostało odpowiednio przedstawione w ich oświadczeniu. Aby odbudować zaufanie i wykazać rzeczywiste zaangażowanie w dążenie do sukcesu, klub będzie musiał podjąć zdecydowane działania, zarówno w sferze komunikacji, jak i inwestycji na boisku.
